piątek, 9 czerwca 2017

Rozdział III - część 3

*oczami Willow*
Kochałam słuchać o podróżach mamy, były moją inspiracją i nadzieją na wyrwanie się w trudnych chwilach z koszmaru codzienności. Wówczas marzyłam o lataniu samolotem i dreszczyku z nim związanym. Nie miałam nigdy 100% pewności że dolecę na miejsce lecz nigdy się nie bałam. Było w tym coś szalonego i niezwykłego zarazem. Wsiadanie do samolotu to wydanie na sobie dobrowolnego wyroku śmierci, ale także możliwość przełamania swoich barier i dosięgnięcie niemożliwego. Kto słyszał, żeby człowiek latał? A jednak. Wzbijanie się było momentem próby. Czymś co przekreślało szanse i jednocześnie dawało nowe. Sam przebieg lotu natomiast zbliżał mnie do Cat. Wówczas na wysokości 10 kilometrów nad ziemią w mojej głowie była tylko ona. Przeglądałam nasze wspólne zdjęcia, jej pamiętnik, mój pamiętnik, smsy, których nigdy nie wykasowałam, choć zajmują połowę miejsca w moim telefonie. To był czas na rozpamiętywanie. Na takiej wysokości niemal czuło się jej obecność, bo w końcu gdzie może być Cat skoro nie ma jej na Ziemi? Dla mnie jest zawsze ze mną, gdzieś w przestrzeni która mnie otacza. Która otacza mnie i Seta. Jednak na ziemi jest zakłócona różnymi wydarzeniami, zjawiskami i ledwo co wyczuwalna. W chmurach czuję się ją we wszystkim. Taka była Cat, była wszędzie dla wszystkich którzy jej potrzebowali oraz dla tych którzy nigdy prośby o pomoc nie powiedzieli głośno. Szybując marzyłam o cudownych chwilach które mogły być a których nigdy nie było. Marzyłam o jej życiu. Śmiałam się w duchu widząc ją u boku Charliego. Dwójka najlepszych przyjaciół razem, przecież to praktycznie niemożliwe... albo naprawdę niemożliwe. Wówczas napływały łzy. Wzbierały i wzbierały aż w reszcie przestałam marzyć o życiu i marzyłam o śmierci. Wyobrażenia spadającego samolotu nie wywoływały we mnie strachu, wywoływały obraz czekającej na mnie Cat. Jednak jako osoba wierząca, nie spodziewałam się, że będę godna stać u niej boku w Niebie, gdzie na pewno trafiła razem z rodzicami. Byłam świadoma konieczności poprawy swojego życia by móc stać gdzie ona stała teraz i prosiła w moich intencjach do Boga. Tak wyglądały zawsze fazy mojego lotu. Lądowanie było postawieniem kropki nad i. Wyrokiem niemal krzyczącym : Niewinna...
Mama skończyła pokazywać na mapie całą trasę nowej podróży. Egipt. Brzmi dumnie. Bardzo chciałam udać się tam z nią czego oczywiście, nie powiedziałam tego na głos. Będę czekała aż przyśle mi list z wyjazdu z dołączonym zdjęciem, po przeczytaniu zapakuje go do kuferka pamiątek i zaznaczę na mapie podróży Egipt ze statusem : "do zobaczenia w najbliższym czasie".
To nie była prawda, że nie lubię słuchać o jej podróżach. To wręcz kłamstwo. Ja nie umiem słuchać, bo odpływam wówczas do innego świata. Do świata widzianego jej oczami i nie rejestruje pewnych szczegółów opowieści. Nie wsłuchuję się w historyczne dzbanki, pergaminy, ikony które tam znajduje. Wsłuchuję się w wygląd miasta, kulturę tamtejszych ludzi oraz przygody jakie ją spotkały. Wtedy kocham jej uśmiech, kiedy żartuje z sytuacji które w czasie wyprawy miały miejsce. Kocham go i nie oddałabym go za żadne skarby. Teraz miała podobny uśmiech, kiedy mówiła o spotkaniu przygotowawczym. Straciłam rachubę czasu tak się w nią wpatrując gdyż na zegarze wybiła 21:00.
- Czemu mi się tak przyglądasz? - zapytała lekko zawstydzona. - Tylko mi nie mów, że jestem gdzieś brudna. Pewnie się rozmazałam, tak?
- Dla mnie wyglądasz idealnie. - powiedziałam czołgając się do niej by dać jej buziaka.
- Kochanie! - przytuliła mnie mocno. - Bardzo mocno...
- Ja Ciebie też!
.....
Po pełnej emocji rozmowie z mamą poszłam się odświeżyć. Wcześniej jednak dałam jej kilka rad odnośnie taty i obiecałam jej wsparcie w razie, gdy będzie tego naprawdę potrzebowała. W normalnych sytuacjach staram się nie stawać po stronie żadnego z nich, żeby drugie nie zostało samo. W łazience chyba też zapomniałam o istnieniu czasu, bo po dłuższej chwili dopiero usłyszałam pukanie.
- Willow, kiedy zwolnisz łazienkę? - usłyszałam zza drzwi głos Seta
- Chcesz się wykąpać?
- Hmmm... odpocząć.
- To wejdź.
Kąpałam się rano więc tak jak on wpadłam na pomysł, żeby posiedzieć w wannie tylko żeby posiedzieć. Przeważnie kiedy któreś z nas miało gorszy dzień szło do łazienki, żeby posiedzieć w wannie, wtedy miało ciszę i spokój. Kiedy wszedł i zobaczył mnie w ubraniach uśmiechnął się łagodnie.
- Zły dzień?
- Troszkę gorszy niż pozostałe.
- To tak jak ja. Nie wolałabyś nalać trochę wody, to bardziej odprężające.
- Nie, bo zaraz będzie zimna.
- Będziemy dolewali ciepłej.
- Nie chce mi się zakładać kostiumu.
- No proszę...
- Dobra. W czwartej szufladzie jest strój. Podasz?
- Już.
Kazałam mu się odwrócić plecami, chwilę później napuściliśmy gorącej wody i oboje w lekkim ścisku z powodu jego długich nóg - odpoczywaliśmy.
- Z Cat było to łatwiejsze. - powiedział uśmiechając się do mnie.
- Może dlatego, że byliście młodsi i nie miałeś takich długich nóg geniuszu.
- To możliwe.. - przytaknął zamyślony.
- Z Cat wszystko było łatwiejsze. - dodałam zataczając na wodzie koła palcem wskazującym.
- To prawda.  Nie działała mi na nerwy jak Ty, nie była taka zazdrosna o mnie, nie rozpychała się w wannie i zawsze wołała mnie na wannowe dumanie.
- Ja zazdrosna ? - zapytałam  zaskoczona. - O co niby albo od razu o kogo?
- O moje perfumy.
- Tak racja, podobają mi się. Też by takie chciała.
- No toteż mówię, że dostałaś jakieś tandetne i teraz się boczysz. - powiedział szczerząc się jak to potrafi najlepiej. Zmiękkło mi serce.
Po dłuższej chwili bezczynnego siedzenia, przerwał milczenie.
- Pamiętasz naszą poranną rozmowę?
- Hmm, ciężko byłoby zapomnieć. Powiedziałeś wtedy.. - zaczęłam, choć wiedziałam, że może to doprowadzić do kolejnej kłótni.
- To było głupie, poniosły mnie emocje. Przepraszam. To wszystko dlatego, że tak mi na Tobie zależy a w Natcie nie widzę odpowiedniego chłopaka dla Ciebie. - dodał ściszając głos.
- Całowałam się z nim. - dokończyłam zawstydzona, opuszczając głowę, byle na niego nie spojrzeć. Gdy w końcu zebrałam się na odwagę by na niego zerknąć, zrobił minę zbitego psa. Nie dało się ukryć, że uraziłam jego "męską dumę".
- Przecież powiedziałaś....
- Wiem co mówiłam i wszystko to było prawdą. Dzisiaj, kiedy poszłam wyjaśnić z nim tę sprawę pocałował mnie, żeby nie oberwało mi się od Cook`a.
Set nie odezwał się ani słowem. Siedział pocierając chłodne od temperatury wody kolana. Widziałam jego twarz, była zupełnie inna niż zawsze, brakowało jej tej bystrości. Wpatrywałam się w niego w nadziei, że zrozumie sytuację w jakiej się znaleźliśmy..... Zrozumiał. Po chwili uśmiechnął się blado i złapał mnie delikatnie za szorstkie dłonie.
- Już dobrze. Nie gniewam się, po prostu jesteś dla mnie najważniejszą osobą i nie chcę, żeby ktoś taki jak Nate Cię skrzywdził.
- Ohhh Set! - westchnęłam wdzięczna za jego słowa. - Przecież wiesz, że jestem twardą dziewczyną i nie dam się tak łatwo wpuścić w maliny. Poza tym pomimo długiego i dość przyjemnego pocałunku nie wiążę z nim żadnej przyszłości. To nie mój typ.
- Masz swoje typy? A to interesujące. - powiedział zaciekawiony pomijając temat pocałunku. - Może zdradzisz mi, który chłopak jest w twoim typie?  Na pewno musi być ktoś taki.
- O takich rzeczach zawsze gadałam z Cat. Jednak teraz kiedy jej już..... - nie byłam wstanie dokończyć zdania tak bolesnymi słowami jak " nie ma". - To nie wiem czy umiałabym z kimś o tym rozmawiać.
- Nie będę naciskał, ale wiesz, że teraz to my jesteśmy rodziną i mi możesz powiedzieć wszystko. Postaram się jak najlepiej zastąpić Cat, choć wiem z własnego doświadczenia, że to nie jest wykonalne przez nikogo.
....
Kiedy wróciłam do siebie, odpaliłam laptopa i odłożyłam go na łóżko. Przyniosłam z dołu zieloną herbatę z miętą, nazwaną przez rodziców "herbatka na każdą okazję" i odłożyłam na stoliku nocnym. Nałożyłam na stópki ciepłe skarpetki i przytuliłam do siebie termofor ukryty w wełnianym sweterku. Zaciągnęłam kołdrę na kolana i zabrałam się za czyszczenie mojego laptopa z niepotrzebnych rzeczy. Na tapecie po odblokowaniu ekranu ujrzałam zdjęcie Cat z wiankiem na głowie. Było zdobione trzy lata temu w wakacje, kiedy to z Setem i Cat wybraliśmy się do nowo otwartego parku. Uplotłam jej wtedy wianek, który nauczyła mnie robić moja babcia i oddałam jej go mówiąc: 
- Od dziś możesz się nazywać oficjalnie "Królową serca Willow".
- To jest dopiero zaszczyt! - odrzekła z szerokim uśmiechem ukazującym jej proste, białe zęby. - Nigdy go nie zdejmę! 
- Uschnie do jutra. - burknął Set. 
- To nigdy nie zdejmę go dzisiaj. 
- To nie ma sensu. - warknął jej młodszy brat. 
- A czy całe życie musi być osensowione? - upierała się na swoim . Taka własnie była! Kiedy miała idee, zawsze do niej dążyła w wmawiała ją innym tworząc przy tym nowy słownik liczący co najmniej 500 stron. 
- Trzeba mieć sens w życiu. 
- Nie mówię o życiu Set. Mówię ogólnie. Co Ty jesteś taki ponury dzisiaj? 
- Po prostu ustawcie się w końcu do tego zdjęcia, bo nigdy go nie zrobię. 
Nie było rady, trzeba było ustawić się skoro pan fotograf tak kazał. Obok pięknej Cat, znalazła się moja sylwetka przegięta na pół w histerycznym śmiechu. Śmiałam się z głupiej miny Seta, bardzo głupiej. A nawet mogę pokusić się o myśl, że w rzeczywistości śmiałam się z jego głupoty. Set od dziecka był głupi.  
Dotknęłam opuszkami palców twarzy Cat i łza napłynęła mi do oczu. Nie wiem ile czasu minęło ale jedna kropla zamieniła się w powódź. Topiłam się we własnych łzach. Za każdym razem kiedy tylko wspominałam każdą chwilę spędzoną z nią tak było.Chwilę później do pokoju wparował Set z grymasem na twarzy. 
- Jak mogę szybko zarobić dużą ...? - rzucił, ale gdy zobaczył moją zaryczaną twarz nie zdołała dokończyć. Podskoczył do łóżka i chwilę później był koło mnie. - Tylko nie płacz! Błagam. Powiedz, co się stało. 
- Nic takiego. To był ciężki dzień i nie zapanowałam nad emocjami. 
- Ktoś coś powiedział? - zapytał zdeterminowany i gotowy żeby zrobić krzywdę tej osobie. - Naomi? 
Nie mogłam z siebie wydusić głosu. Pokiwałam przecząco głową, nie patrząc w jego piękne oczy. W oczy podobne do oczu Cat. Chwile mijały a ja nie zdawałam sobie sprawy, że moje palce nadal przyciskają monitor laptopa. Set usiadł koło mnie na łóżku i już wiedział co było powodem łez. 
- "Królowa serca Willow"? - zapytał z delikatnym uśmiechem. 
- Jedyna. 
- Możemy do tego tytułu dorzucić "i Seta"? 
- Oczywiście, będzie brzmiało bardziej szlachetnie. - dodałam z uśmiechem. Naprawdę się uśmiechnęłam, zerknęłam na niego a on odwrócił wzrok z ekranu, żeby spojrzeć na mnie. - A "Król mojego serca" stał wówczas za obiektywem. 
To jedno proste aczkolwiek szczere do bólu zdanie wywołało w nim taką falę emocji, że w jednej chwili łzy napłynęły i jemu do oczu. Położył swoje dłonie na moich policzkach i przełknął głośno ślinę. 
- A teraz "Król twoje serca" pocałuje Cię a Ty nie uciekniesz z przerażeniem i nie uderzysz go w nerwach, gdyż ostrzegł Cię przed tym. W porządku? 
W jednej chwili byłam sparaliżowana, ogarnęła mnie fala ciepła na twarzy. Czyżbym spaliła buraka? I to pewnie nie jednego a dwa. Wypieki zaczęły szczypać a oddech jakby się zatrzymał. Set chce mnie pocałować? Przecież jest moim bratem... znaczy no nie do końca ale mentalnie to brat!!! Nie może tego zrobić. Nie może.... Nie rozumiem, więc czemu serce wariuje i krzyczy "TAK" ...  Żeby nawet serce dopingowało Seta, to już za dużo. "On jest młodszy" - pomyślałam - "Nie możesz się w nim zakochać, bo on jest młodszym bratem!" I nie wiedząc czemu w tej samej sekundzie potaknęłam a jego wargi dotknęły delikatnie moich warg. Nasze nosy się styknęły i zaczęły przeszkadzać tak cudownej chwili. Po co są w ogóle te nocy? Odchyliłam delikatnie głowę, żeby "te nosy" już nie przeszkadzały i dałam się pocałować. Jego oddech pachniał nową pastą zakupioną przez mamę w drogerii oraz gumami Airwaves. Czy to nie idealne połączenie? - pomyślałam.  Czy każdy człowiek tak dużo myśli podczas całowania? Za dużo tego. 
Oderwałam głowę od części całującej i odwzajemniłam jego delikatny pocałunek. Po jakimś czasie powoli oderwał się ode mnie i odsunął nadal nie zdejmując dłoni z mojej szyi i policzka. 
- To było....
- Dziwne? Niesamowite? Niegodne? Niemoralne? 
- To było nasze. I nikt mi tego nie zabierze. 
- Set... 
- Nic nie mów. Nie oczekuję, że zaraz skoczysz mi na szyję i powiesz, te dwa magiczne słowa. Spokojnie. Po prostu od kiedy Cię poznałem chciałem to zrobić. 
- Byliśmy wtedy dzieciakami. 
- I od tego czasu nie zmieniłem swoich uczuć do Ciebie. 
Zamurowało mnie. Czy ja coś do niego czułam? To zdecydowanie za dużo jak na jeden dzień. 
- Set, ja nie wiem czy czuję to samo. Zaskoczyłeś mnie. 
- Wiem Willow. - powiedział uśmiechając się. - Od zawsze chciałem być twoim chłopakiem i tym który jako pierwszy Cię pocałuje dlatego dzisiaj poczułem taką zazdrość z powodu Nata. 
- Ochh... - westchnęłam próbując zebrać myśli. 
- Nie poczekaj! - przerwał mi - Nic na Tobie nie wymuszam. Chciałem po postu żebyś wiedziała poza tym Cat zawsze się ze mną droczyła, że muszę to zrobić przy niej, żeby mogła zobaczyć moją pierwszą porażkę. Wiem, że ją widziała. I wiem, że jest szczęśliwa, że tego dłużej nie tłumię w sobie. - westchnął - Jak chcesz to wszystko może wrócić do normy i możemy udawać, że nic się nie stało. - dodał. 
Wrócić do normy? Jakby nic się nie stało? - Niezły jest
- Set stało się. 
- Jeśli nie chcesz, nic nie musiało się stać. - rzucił już  poważniej. 
- Ja nie wiem czego chcę. - wydęłam wargi które jeszcze miały na sobie smak Seta. 
- To dopóki się nie dowiesz, będziemy się zachowywać jak dawniej. Tylko błagam nie nazywaj mnie swoim bratem, bo w tych okolicznościach byłoby to troszkę niezręczne i wyszedł by totalny FRIENDZONE. 
- Obiecuję już tak nie mówić, choć na początku może być ciężko. 
- Dzięki. - mruknął wstając z łóżka. - Zanocuję dzisiaj u Ethana, żebyś mogła sobie wszystko na spokojnie przemyśleć, poza tym domyślałam się, że będziesz chciała po raz drugi zająć wannę a mamy jedną więc ja skorzystam z tej u Ethana. 
- Nie musisz.... 
- Ale tak zrobię. Dobrej nocy piękna! Widzimy się jutro w szkole.
I wysłała mi buziaka i odwrócił się i wyszedł. Tyle spójników więc jak między nami włożyć partykułę? 
Położyłam głowę na poduszce wiedząc, że sen dzisiejszej nocy nie nadejdzie.