wtorek, 2 sierpnia 2016

Rozdział II - część 2

*oczami Shana*
Wieczorem próbowałem dodzwonić się do Naomi, bardzo chciałam z nią o czymś pogadać, jednak przywitała mnie poczta. Z racji tego, że następnego dnia, miałem być zwolniony z 4 pierwszy lekcji z powodu treningów, postanowiłem dać sobie na luz i odpuścić i historię. Poszedłem więc do Charliego.
- Siema brat. - powitał mnie zanim otworzyłem drzwi.
- Mogę? - zapytałem, nie chcąc mu przeszkadzać.
- Po co pytasz, skoro i tak wejdziesz? - zaśmiał się Charlie. (Nie zawsze wchodzę , naprawdę!)
- Bo jestem człowiekiem pełnym kultury.
- Weź już tak nie żartuj , bo nie skończę tego do rana.
- Co tam tworzysz? - Zapytałem podchodząc bliżej i przebijając się przez wielką głowę brata. Spojrzałem na monitor.  - No pięknie. Moje zdjęcia z Naomi. Po co je przerabiasz?
- To jestem ja gamoniu!
- To wiele wyjaśnia. Serio, przestraszyłem się, że byłem takim flakiem w te wakacje. - dodałem rozbawiony, rzucając lotką w tarczę.
- Ha ha ha. No ale Ty ostatnio jesteś zabawny. Nawet nie zapytasz się po co to robię?
- Bo jesteś psychopatą , który próbuje ukraść mi dziewczynę? - nawet się nie zaśmiał, tylko pokręcił głową.
- Typowe.
- Po co robisz ten kolaż? - zapytałem po 10 punktowej wygranej w rzutki z .... samym sobą.
- Bo Naomi, ma urodziny w tym tygodniu i stwierdziłem, że nigdy nie dostała ode mnie .... takiego czegoś.
- Nie musisz mi przypominać że ma urodziny. - powiedziałem z wyrzutem , bo naprawdę doskonale o tym wiedziałem. - Poza tym nigdy nie dałeś jej  takiego prezentu, bo wystarczy że ma zdjęcia ze mną. Przecież wyglądamy identycznie.
- Boże, nie mów tak! Poczuję się urażony, że jestem tak brzydki.
- Idiota.
- Ciota.
- Idę.
- Ok.
- Serio, idę!
- Ok.
- Jutro historia, zacznij się uczyć.
- Martw się o siebie.
- Nie idę jutro na historię.
- Jak chcesz, ale esej musisz oddać.
- Ja pierdole. - krzyknąłem i wybiegłem z pokoju.
- Nie ma za co. - krzyknął zza drzwi.
Wbiegłem do pokoju, odpaliłem komputer i włączyłem program do notatek. Siedziałem i siedziałem nie mając pojęcia jaki jest temat pracy.
- Historia XX wojny światowej . - wrzasnął zza ściany.
- Taa, wiedziałem.
- Jasne.
- .... - zapadło milczenie, które zaraz wypełnił jego głos.
- Najlepiej będzie jak zaczniesz od metryczki.
- Jasne! Metryczka.
- Później walnij krótki wstęp o czym będziesz pisał.
- Jasne, wstęp. - notowałem wszystko, bo nie ufałem swojej pamięci krótkotrwałej. Już się przekonałem o jej krótkotrwałym działaniu.
- Po wstępie, kilku-akapitowe wyjaśnienie.
- Taaa...
- No i walniesz ciekawe podsumowanie i już.
I już - pomyślałem w duchu. Siedziałem i patrzyłem w monitor, czekając, że może mój brat zaoferuje pomoc, ale tego nie zrobił. Wpadłem na genialny pomysł i zacząłem pisać.....
....
-  Naomi! - krzyknął Charlie na szkolnym korytarzu. Pomimo tego, że szła z "przyjaciółkami" , natychmiast się odwróciła i poczekała na nas, dając znać reszcie, żeby szły bez niej.  Sprzedała Charliemu buziaka w policzek a mnie.... o dziwo też.
- Heeej chłopaki.
- Heeej Skarbie, liczyłem na coś lepszego niż buziak w policzek.
- Nie dzisiaj. Do później nocy siedziałam nad tym powalonym esejem i tak nic nie napisałam.
- Spokojnie, Shane też nie. -  powiedział bliźniak i z udawanym współczuciem poklepał ją po ramieniu.
- Skąd to możesz wiedzieć?
- Shane, jestem twoim bratem jakbyś zapomniał. Wszytko od dziecka robiłem za Ciebie.
- Racja. To jest wytłumaczenie.
- Masz. - dał mi kilka kartek papieru. - To chyba najkrótszy esej jaki napisałem, ale serio, już byłem zmęczony.
- Napisałeś za mnie esej. - powiedziałem nie kryjąc pewnego rodzaju wzruszenia. - Czemu go napisałeś? - o co chodzi? Gdzie jest haczyk?
- Nie ma haczyka, po prostu nie chciałem, żebyś upokorzył się przy klasie, po ostatnim razie. Jakbyś tego nie oddał, to byś nie pojechał na zawody. - powiedział , nie patrząc mi w oczy. To było urocze, muszę przyznać.
- Dzięki Chy. - podszedłem i zmierzwiłem jego bujną czuprynę.
- No to tylko ja nie będę miała. A mogłam być dziewczyną Charliego! - powiedziała unosząc ręce do góry w błagalnym geście. - Dlaczego, trafił mi się ten farciarz a nie jego mądry brat? Oj głupia ja! - dodała udawanym bólem.
- Twój farciarz, zaraz załatwił Ci esej. - powiedziałem obejmując ją ramieniem.
- Nie wezmę twojego, bo Charlie ma racje, nie pojedziesz na zawody.
- Nie chodzi o ten od Charliego. Tego bym nie oddał za żadne skarby. - powiedziałem patrząc czule na brata który tylko pokiwał głową ze śmiechem.
- To co napiszesz mi do 5 lekcji?
- Ja nie, ale ktoś już to zrobił. Oooo Emma Kochanie! - zawołałem za dziewczyną z klasy A.
- Shane. - powiedziała rumieniąc się. Kurde, serio nie jestem takim draniem, ale no zależało mi na dobrej ocenie. - Mam coś dla Ciebie.
- Oj, nie mów, że napisałaś? Nie spodziewałem się tego. - powiedziałem udając zażenowanie. - Myślałem, że nie dasz rady, choć kurde, jesteś przecież najlepsza. - zerknąłem na Naomi, stała przewracając wymownie oczami.
- Oj Shane.. - dodała czerwona jak buraczek. - Proszę. - podała mi pracę. Była obszerna. Postarała się dziewczyna. Było mi głupio, że tak ją wykorzystałem, więc wyciągnąłem portfel.
- Emm, 150 wystarczy?
- Shane, schowaj to bo się obrażę.
- Serio, Emm.
- Zrobiłam to co chciałam, poza tym nie miałam nic lepszego do roboty.
- Skoro, tak to mam lepszy pomysł. Może po prostu kiedyś wyjdziemy na kawę po szkole, co Ty na to? - zaproponowałem, nie zwracając uwagi na Naomi, która westchnęła głośno, żeby zauważyć jej obecność.
- Pewnie, to będzie najlepsza zapłatą.
- Dobra, to dziękuję. A na ten czas mogę tylko sprzedać Ci buziaka w ramach podziękowania. - no i pocałowałem ją w policzek, zbijając pione.
- No pięknie, wszystkie tak bajerujesz? - zapytała z ledwo słyszalną zazdrością. W sumie jakby nie patrzeć Emma była fajną dziewczyną, do pogadania i do popatrzenia, może gdyby nie Naomi, to dzisiaj byłaby moją dziewczyną? Nie , dobra, wyobraźnia podziałał. Nie byłaby.
- Oj N.! Jeszcze mi podziękujesz jak dostaniesz 5!
- Mam Ci dziękować że idziesz na kawę z inną? Pfff, dzięki!
Szliśmy po korytarzu witając się ze wszystkimi, nawet z niektórymi nauczycielami. Kochałem tę szkołę, tych ludzi i ten klimat! No, może z wyjątkiem historii na którą czas nieubłaganie zmierzał.
.....
- Anderson, dostajesz 1. - powiedział Cook, szukając w dzienniku jej numerka.
- Coo? - krzyknęła Naomi a razem z nią 10 innych osób.
- Nie co tylko, słucham.
- Słucham? - krzyczała dalej.
- Dlaczego? - zapytałem.
- Carter, pomimo twojej miłości do panny Anderson, proszę o pohamowanie swoich emocji.
- Ja tylko chciałem.
- Chcesz dostać uwagę? Twoją karą będzie kolejny tydzień na dodatkowej historii w każdy wtorek i piątek.
- No i świetnie, jednak pan nadal nie odpowiedział na moje pytanie, dlaczego? - dodałem.
- Kolejny tydzień, lepiej się nie odzywaj, bo zaraz  wyjdzie, że przesiedzę z Tobą cały semestr. - Jeszcze tego brakowało. Nie mogłem kiblować cały semestr, bo muszę jeździć na zawody.
Kiedy już miałem stanąć w obronie Naomi, po raz kolejny do klasy weszła zdyszana Willow. Popatrzyła na klasę i uśmiechnęła się do mnie. Zrobiłem jej miejsce i usiadła koło mnie, choć mogła wybrać siedzenie z Natanem. Powitała mnie bezgłośnie i powiedziała do Cook`a znajomą regułkę.
- Przepraszam za spóźnienie profesorze, ale coś mnie zatrzymało.
- Dwa tygodnie na dodatkowych zajęciach, bez spóźniania się.
Nic się nie odezwała , tylko pokiwała głową jakby miała zaraz powiedzieć "Świetnie" . Gdy chciałem wrócić do tematu, Cook najwyraźniej czytał mi w myślach i powiedział.
- Skończyłem na jedynce panny Anderson, który to ty masz numer. I nie Carter, nie wybronisz jej! - dodał, gdy już wstawałem, żeby coś powiedzieć. - Siadaj na krześle i nie podnoś się do końca lekcji, bo dodam kolejny tydzień kary a o ile dobrze wiem za 3 tygodnie są zawody.
- Nie wiedziałem, że sor jest fanem footballu - Krzyknął Tyler z końca klasy. Wszyscy zaczęli się śmiać. Dzisiaj mieliśmy akurat jedyną godzinę w tygodniu, kiedy zajęcia odbywały się ze wszystkimi uczniami ze szkoły.  Chciałem usiąść z Geogrią ale podsiadła mnie Cornelia a z Charliem usiadła Clary z jego klasy. Jednak koniec końców siedziałem z Willow, co było równie fajne. Ostatnimi czasy, bardzo ją polubiłem, nie żywiłem do niej żadnej urazy, choć pewnie Naomi, życzyłaby sobie, żebym nie był dla niej miły. Siedzie z nią było miłym odetchnięciem od codzienności, bo zawsze potrafiła zripostować Cook`a cokolwiek ten nie powiedział i te jej śmieszne bezgłośnie "wypowiedziane" słowa. Co jakiś czas zerkałem na moją miłość, ale ona wydawała się  nie zwracać uwagi na mnie. Jedynie co to napisała mi sms`a : "Już nic nie mówi, proszę." Wiedziałem, że nie chce, żebym przesiedział cały mecz w sali historycznej.
- Nie muszę być fanem, żeby wiedzieć, że gwiazda naszej szkoły i dodatkowych zajęć gra. W końcu ile to już Shane przychodził z rodzicami prosić o przepustkę. Tym razem nie ugnę się nawet pod rodzicami więc już nic nie mów! - No więc siedziałem i nie odezwałem się ani słówkiem kiedy Cook wstawiał jedynkę. Nagle spostrzegłem, że W. podnosi rękę.
- Sorze mam pytanie.
- No proszę Evans, czyżby związane z XX wojną?
- Tak! - potwierdziła W.
- To pytaj! Jestem ciekawy, co wymyśliłaś.
- Dlaczego? - zapytała W.
- Dlaczego co?
- Dlaczego Naomi dostała jedynkę? - zamarłem. Seryjnie zamarłem. Nie wiedziałem co powiedzieć i Naomi widocznie też, bo popatrzyła tylko na nią całkowicie zbita z tropu. O kurde. Każdy wiedział o tym że Naomi i Willow się nienawidzą a po drugie, że Cook nienawidzi Willow. Teraz tylko czekałem na wybuch obojga. Widziałem wściekłe spojrzenie N. kiedy patrzyła na Will gdy już doszła do siebie. Kiedy Cook miał się odezwać dając karę zajęciową odezwał się Charlie.
- Dlaczego? - spojrzałem znacząco na niego, a on był nie wzruszony. Zaraz za nim odezwał się Nate.
- Dlaczego? - po nim Tyler
- Dlaczego? - zaczęły dobiegać pytania kolejnych osób.  Byłem z nich dumny. Sam nie mogłem nic powiedzieć a każdy chciał pomóc na tyle na ile się dało. Wiadomo, że nie weźmie wszystkich na zajęcia, w końcu zabrakło by sali.
- Sama jej nie napisała! - wybuch w końcu nauczyciel.
- Skąd taka pewność - dopytywała zaciekle W.
- Bo jest za głupia na tak dobrą pracę! - oburzył się profesor a ja nie wytrzymałem. Wstałem, ale razem ze mną inni.
- Ta głupia dziewczyna. - zaczęła Naomi żałośnie. - ma swój honor i wyprasza sobie takie zachowanie. Idę z tym do pani dyrektor i zaraz zobaczymy, czy jestem za głupia, żeby sie wybronić. Wstała wzięła swoje rzeczy i wyszła. Zacząłem się pakować. Chciałem wyjść, ale W. mnie zatrzymała i wybiegła za nią.
- Evans cały semestr na zajęciach! - okrzyknął swoją najgorszą karę , która była dla W. jak wyrok.